Janina Lesiak O grzybach, rybach, kobietach i sensie życia, czyli rozmówki z Alusiem Curunią.

O grzybach, rybach, kobietach i sensie życia, czyli rozmówki z Alusiem Curunią, Janina Lesiak. Na lekko, z humorem i morałem.

Tu człowiek coś chlapnie, tam dorzuci i nie wie, czy zasiał kwiatek, czy chwasta. Mamusia zawsze mówiła, że milczenie jest złotem, ale ja mam charakter głównie po tatusiu i z tego złota nie mam ani złotówki.

43. Aluś Curunia o kobiecie trującej

– Wziąłbyś się Aluś do jakiejś roboty! – mówi pomalowana na blond pani. – Co nie wyjdę, to ty bruki szlifujesz! Wstyd!

Aluś markotnieje. Od rana słoneczko, ciepło, a on się robi jak gradowa chmura.

– Pani jej nie słucha – mówi. – Mam już robotę interwencyjną, tyle że od po świętach. Ta jędza o niczym nie ma pojęcia. Sromotnik taki jadowity! Jadu w niej tyle co w paru żmijach!

– Może ma trochę racji? Poza tym wygląda całkiem sympatycznie…

– Właśnie! Całkiem jak sromotnik! Też jest podobny do kani albo pieczarki. A zjadła pani kiedyś sromotnika? Noo, głupio pytam, bo jakby pani zjadła, to byśmy przecież nie gadali, a ja z takim muchomorem mieszkam drzwi w drzwi. Życie mi zatruwa. To kobita trująca! Najgorsza, jaka może być!

– Czemu?

– Bo jak każda trucizna udaje, że nie szkodzi. Inaczej by się człowiek przecież nie nabrał na to tiutu srutu, Aluś, wpadnij na kawkę, bo samotnym się zostałeś, mam pyzy z mięsem, zjesz, Aluś… Tak mnie namawiała… A ja pyzy lubię, zwłaszcza z mięsem, więc faktycznie wpadłem. Jak śliwka w kanalizację!

– Przez te pyzy?

– Jakże inaczej? Jak się żem już przyzwyczaił, to pokazała prawdziwą naturę!

Wszystko było pod dyktando. Pani jest starsza, to nie wypada mówić o takich sprawach, ale… no, jednym słowem, pani się domyśla? Wszystko!

– Kiepsko…

– Nooo… I jeszcze ani się w dzień położyć, bo ona kanapę przykrywa narzutą i nie wolno zrobić jednej załamki. Cały kredens skorup, a jemy na starym duraleksie, bo tamtych szkoda! To ja się pytam, dla kogo ona tak wszystko chowa. Pani kochana, fajki też mi wydzielała. Pięć dziennie i żeby skały… jęczały, więcej nie było!

– Dbała o pana zdrowie!

– Akurat! Chytra jest, wszystko kupuje z krótkim terminem ważności, bo taniej… I cały czas nadaje: aleś ty głupi, Aluś, niedojda, nieogarnięty, bez pomyślunku… Spycha faceta w kanał jednym słowem i przydeptuje, żeby nie wylazł na powierzchnię… To niech szanowna pani sama powie, czy nie sromotnik! Z całkiem chorą wątrobą od niej uciekłem!

– Wątrobę to ma pan chorą od gorzały – mówię nielitościwie.

– Też! – zgadza się bez protestów. – Ale jak gorzałę pomieszać z muchomorem, człowiek nie ma szans! Więc ja i tak mam szczęście, że jeszcze żyję! Nieprawdaż?

Reklamy