Gabriella Baumann-von Arx Solo Solista Ueli Steck „Ja chcę się wspinać na szczyt, a nie go pokonać”

Solo. Solista Ueli Steck Gabriella Baumann-von Arx, Wydawnictwo Stapis 2012, z języka niemieckiego przełożyła Małgorzata Kiełkowska.

Czy opłaca się umrzeć za marzenie?
Co przez to rozumiesz, mówiąc – opłaca się umrzeć za marzenie?
Opłaca się jest może niewłaściwym słowem.
Z pewnością, umrzeć również. Są takie marzenia, dla których warto coś zaryzykować. Uważam, że życie jest marzeniem

Lista dokonań górskich Uelego Stecka, zdjęcia oraz filmy pod linkiem:
http://drytooling.com.pl/baza/ludzie/717-ueli-steck

Opis książki zamieszczony na okładce Solo. Solista Ueli Steck zapewne odbierało się zupełnie inaczej jeszcze rok temu, dzisiaj jednak po tragicznej śmierci Uelego Stecka w kwietniu 2017 roku podczas samotnego wyjścia aklimatyzacyjnego na Nutpse, czytanie poniższego fragmentu daje do myślenia: Warunki górskiej rywalizacji nie są obiektywnie jednakowe. Nawet najlepszy odpadnie z urwaną wantą lub zabierze go lawina, której przecież miało nie być. Na szczęście nie dotyczy to Uelego Stecka. Jak wiemy do czasu.

Zanim przeczytałam książkę zastanawiałam się, czy miałaby sens zmiana tego tekstu, jednak po przeczytaniu jej wolę, aby pozostała ona w niezmienionej postaci.

Z rozmów Gabriella Baumann-von Arx z Uelim Steckiem wyłania się obraz niezwykle skromnego wspinacza, pełnego pokory i pozytywnych emocji, konkretnego i kochającego życie indywidualisty. Cenię ludzi takich jak Ueli Steck, którzy mieli odwagę żyć, a nie egzystować. Życie tego niezwykłego wspinacza wypełnione było po brzegi, czerpał z każdej wspinaczki pełnymi garściami: Mimo wszystko ryzykujesz życie powie Gabriella Baumann-von Arx, w odpowiedzi usłyszy: Robię coś wręcz przeciwnego: ja żyję!

Konieczność użycia czasu przeszłego w odniesieniu do Uelego Stecka smuci, jednak książka sama w sobie jest bardzo pozytywna. Czyta się ją z przyjemnością, poczucie humoru Uelego Stecka oraz podejście do świata i życia zachwyca. Świetny wywiad, przeplatany wypowiedziami interesujących ludzi, takich jak Robert Bösch, prof. dr Oswald Oelz czy Michel Darbellay (solowe przejście północnej ściany Eigeru przyniosło mu światową sławę). Autorka przytacza również historie związanych ze zdobywaniem szczytów, na które wspiął się Ueli Steck. Jednym z nich jest owiany złą sławą Eiger, szczyt w Alpach Berneńskich. Historia jego zdobywania jest nie tylko bardzo ciekawa, ale i tragiczna. A Ueli Steck dosłownie wbiegł na Eiger, ustanawiając rekord na północnej ścianie Eigeru, do dnia dzisiejszego nadal nie został zdetronizowany.


A co by było, gdybyś wybiegał myślą dalej? Wtedy te wszystkie miejsca przyszłyby mi do głowy na raz i to by było o wiele za dużo. Straciłbym ten właściwy moment, straciłbym siebie, i to w znaczeniu dosłownym. (…) Myślisz, ze gdy myśli nie wybiegają na przód, nic nie może się stać? Nie myślę, ja to wiem. Myśli, które biegną naprzód , to stracone myśli, bo niepotrzebne. Przyszłość i tak nadejdzie. Bardzo często jest zależna od teraźniejszości. Im świadomiej właściwie postępujemy teraz, tym lepiej wygląda przyszłość.


Robert Bösch o Uelim Stecku: Z Uelim od dawna łączy mnie przyjaźń. Cenię go jako człowieka i jako alpinistę. Należy do międzynarodowej elity dziesięcioboistów alpejskich. W alpinizmie wprawdzie nie ma najlepszego, ale z pewnością można powiedzieć, że on jest jednym z najlepszych. Kimś kto zarówno w lodzie, jak i w skale, w terenie mikstowym, na wielkich ścianach i na dużych wysokościach wspina się na najwyższym poziomie. Do takich niepowtarzalnych osiągnięć potrzebuje nie tylko najróżniejszych zdolności fizycznych , lecz przede wszystkim niezwykle mocnej psychiki. 

Alpinizm zawsze jest niebezpieczny dla życia. Im wyższy poziom, tym większe ryzyko. W żadnym innym sporcie element zagrożenia życia nie objawia się tak wyraźnie. Zawodnik, który na przykład popełnił błąd w triatlonie, po prostu rezygnuje. Gdy popełni się błąd w alpinizmie, to się umiera. 

Przejście free solo drogi Excalibur jest wyczynem niesamowitym, ale pokonanie w rejonie Mount Everestu północnej ściany wysokiego na 6440 metrów Cholatse i wschodniej ściany Tawoche, szczytu o wysokości 6501 metrów, które Ueli pierwszy przeszedł solo, jest dokonaniem dużo bardziej niepojętym. 


Reinhold Messner powiedział kiedyś, że udane przejścia solowe są rodzajem odrodzenia.

Ja nie czuję się jak nowo narodzony; jestem tylko bardziej świadomy życia. Kawa następnego ranka smakowała mi sto razy lepiej niż przed tym przedsięwzięciem. (…)Co chciałbym zachować, to świadomość jak pięknie jest siedzieć za stołem przy spaghetti i kieliszku czerwonego wina (..) Nie narodziłem się ponownie, o nie! Stałem się po prostu człowiekiem świadomym życia, a także tego, że już w momencie narodzin zostaliśmy skazani na śmierć i naszym zadaniem jest wykorzystanie szansy życia. Śmierć przyjdzie sama, ale życie nie. Sam musisz nim pokierować lub przynajmniej starać się to robić.


Ja respektuję to, że dla kogoś wejście na wysoki szczyt normalną drogą, z pomocą Szerpów i z użyciem tlenu z butli jest wspaniałym przeżyciem. Nie oceniam i nie krytykuję tego , to jest okay, ostatecznie dla Szerpów jest to również gałąź gospodarcza. Mimo to nie uważam za dobre tego, ze my te nasze granice coraz radykalniej przesuwamy. Właściwie nie chcemy respektować żadnych granic. Kupujemy sobie rzeczy, przeżycia, sukcesy zamiast sobie na nie zasłużyć. 


W górach, kiedy się wspinam żadnej świętej powagi, lecz tylko nic innego jak moment. Twarde fakty, z którymi muszę się uporać. A to mogę zrobić tylko wtedy, gdy stanę się egoistą! Absolutnym, ale również bardzo szczęśliwym egoistą.


Prof. dr Oswald Oelz: Co interesującego jest w alpinizmie? Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Myślę, że życie bez trudności jest po prostu nudne. Życie, jakie sobie urządziliśmy – przynajmniej w naszej cywilizacji – jest w pewnej części bardzo stresujące. Przede wszystkim wtedy, kiedy staramy się zarabiać możliwie dużo pieniędzy, żeby kupować możliwie wszystko, czego tak naprawdę wcale nie potrzebujemy. Ale nie mamy już dostępnych wyzwań. W górach wysokich jest inaczej, tam wracamy do środowiska, w którym odbywała się nasza ewolucja.(…) Dobre Bordeaux powszednieje z czasem, gdy pije się je codziennie. Ale gdy przez czterdzieści osiem godzin nie ma się wody, potrafi się docenić każdą kroplę. 


Zanim cię poznałam pewnie bym tak powiedziała. Ale teraz patrzę na to trochę inaczej.
Nie fantazjuję?
Nie, ty tylko podejmujesz ryzyko dużo intensywniejszego życia, niż większość innych ponieważ…
… ponieważ w ten sposób czuję że żyję. I jeszcze więcej, bo marzenia trzeba przeżyć.
Nie jutro.
Nie, nie jutro. Chodzi o dzisiaj! O tę chwilę. O teraźniejszość. Kto wie, co będzie jutro.

Reklamy