Douglas Preston Zaginione miasto boga małp

Douglas Preston Zaginione Miasto Boga Małp.Tytuł oryginału: The Lost City of the Monkey God. Audiobook. 10 godzin 36 minut.

Przyznam, że lektor trochę nie przypadł mi do gustu, jednak słuchało się świetnie. Ta barwa głosu i interpretacja byłaby świetna dla książek których autorem jest Tom Clancy. Wracając do Zaginionego Miasta to ciekawy audiobook i idealna lektura dla fanów Zaginionego miasta Z Davida Granna.

To niezwykłe, jak wynalazki takie jak lidar mogą zmienić oblicza archeologii. Są kosztowne, jednak jak widać po informacjach zamieszczonych w książce są nie tylko skuteczne, ale czas zaoszczędzony dzięki nim pozwala na szybsze dotarcie do stanowisk archeologicznych. Czasami mam wrażenie, że po „naszych” wiekach zostaną jedynie tony śmieci, nie będzie trzeba niczego szukać, wszystko podejdzie do gardła każdemu stworzeniu zamieszkującemu glob ziemski, o ile przetrwają tą epokę plastiku. Ciekawe są powody upadku kultur, o których pisze Douglas Preston. Początkowo mylnie brano je za majańskie, jednak w toku badań okazało się, iż legendarne miasto Ciudad Blnka nie tylko  istniało na prawdę, ale stworzyło niezwykle bogatą kulturę.

Link do artykułu, którego autorem jest Douglas Preston wraz ze zdjęciami – język angielski

https://news.nationalgeographic.com/2015/03/150302-honduras-lost-city-monkey-god-maya-ancient-archaeology/

W głębi Hondurasu w regionie La Mosquitia znajdują się jedne z ostatnich niezbadanych miejsc na Ziemi. Jest to ogromny obszar, nad którym nikt nie sprawuje żadnej kontroli – ponad 80 tysięcy kilometrów kwadratowych lasu deszczowego, bagien, lagun, rzek i gór. To teren tak niegościnny, że na pierwszych mapach nazywano go Portal del Infierno, czyli Brama Piekieł. Należy do najniebezpieczniejszych miejsc świata i przez wieki opierał się wysiłkom eksploratorów. Jeszcze dziś, w XXI wieku, setki kilometrów kwadratowych lasów Mosquitii pozostają niezbadane przez naukowców.

W sercu tego obszaru najgęstsza dżungla świata porasta srogie łańcuchy górskie, których wierzchołki sięgają niemal dwóch tysięcy metrów. Jej krajobraz uzupełniają strome wąwozy, majestatyczne wodospady i huczące górskie rzeki. Rocznie na obszar ten spada ponad trzy tysiące milimetrów deszczu powodującego gwałtowne powodzie i lawiny błotne. Tamtejsze bagna potrafią pochłonąć człowieka bez śladu. Jadowite węże i jaguary buszują w poszyciu gęstym od lian, których zagięte ciernie rozrywają skórę i odzież. W takim terenie grupa doświadczonych, wyposażonych w maczety i piły wędrowców może przebyć nie więcej niż pięć kilometrów w ciągu morderczej, dziesięciogodzinnej wędrówki.

Mosquitia jest niebezpieczna nie tylko z powodu przeszkód stawianych przez naturę. W Hondurasie liczba morderstw należy do najwyższych na świecie. Przez ten kraj – głównie przez Mosquitię – przerzuca się osiemdziesiąt procent kokainy przeznaczonej na amerykański rynek. Kartele narkotykowe sprawują kontrolę nad tutejszymi wioskami i miasteczkami. Amerykański Departament Stanu nie zezwala swoim urzędnikom na wyjazdy w region Mosquitii i do sąsiadującego z nią stanu Gracias a Dios, „gdyż wiarygodne informacje wskazują, że jest to wysoce niebezpieczne dla obywateli Stanów Zjednoczonych”. Ta złowieszcza izolacja przyniosła niezwykłe skutki: z Mosquitią od wieków wiąże się jedna z najchętniej powtarzanych i najbardziej oddziałujących na wyobraźnię legend świata. Gdzieś w tej dziczy, powiadają, znajduje się „zaginione miasto” z białego kamienia. To „Ciudad Blanca” – Białe Miasto – choć czasem mówi się o nim „Zaginione Miasto Boga Małp”. Jedni twierdzą, że należało do Majów, inni – że przed tysiącami lat zbudował je inny lud, którego dziś już nie ma.

15 lutego 2015 roku siedziałem na zebraniu w sali konferencyjnej hotelu Papa Beto w honduraskim mieście Catacamas. Za parę dni nasz zespół miał wyruszyć do niezbadanej doliny głęboko w górach Mosquitii, określanej po prostu jako „Cel Numer Jeden”.

Reklamy