J. M. Coetzee „Życie i czasy Michela K.” – „Pasożyty także mają ciało i tkankę; na pasożytach również da się żerować. Być może to, czy obóz obwołano pasożytem miasta, czy też miasto pasożytem obozu, w gruncie rzeczy zależało jedynie od tego, kto potrafił krzyczeć najgłośniej.”

J. M. Coetzee „Życie i czasy Michela K.”, Wydawnictwo Znak, 2010.

J. M. Coetzee jest jednym z moich ulubionych pisarzy, książki które tworzy zawsze mają w sobie to coś, co sprawia, iż trudno zapomnieć bohaterów wykreowanych przez autora. Nieraz mam wrażenie, iż w jego twórczości więcej jest podpatrzonego świata, niż kreacji. RPA ma za sobą trudny okres, pełen dyskryminacji i przemocy, która do dnia dzisiejszego nieraz z impetem wkracza w codzienne życie mieszkańców tego przepięknego kraju.

„Życie i czasy Michela K.” to wyjątkowa książka, jednak nie tak dobra jak według mnie najlepsza pozycja w twórczości autora  „Czekając na barbarzyńców’ – wybitne dzieło.

Wraz z autorem wędrujemy po RPA w okresie niepokoju, żniwa zbiera polityka apartheidu. Podczas wojny głód wyziera niemal z każdego rogu, brak pracy doprowadza ludzi do skrajnego ubóstwa, walczą, by przeżyć. Michael K., syn Anny K., outsider, trzydziestolatek w chwili poznania, nieco opóźniony w rozwoju z rozszczepioną wargą, która od urodzenia utrudnia zarówno mowę jak i spożywanie posiłków, wyróżnia się pośród tłumu, nie jest jednym z nas. Jest zauważalny, inny. Niewiele chce od świata, to raczej świat nieustannie czegoś od niego żąda.

„Jednakże w tej samej chwili, gdy K. sięgnął do sznurowadeł chcąc sprawdzić, czy je zawiązał, zdał sobie sprawę, że nie wypełznie z nory, nie wstanie i nie przejdzie z mroku w blask ognia, aby się ujawnić. Wiedział nawet dlaczego: ponieważ dostatecznie wielu ludzi poszło na wojnę mówiąc, że na ogródki przyjdzie czas wtedy, kiedy wojna się skończy; a tymczasem ktoś musi pozostać w tyle i nie dać umrzeć ogródkom, a przynajmniej samej idei ogródka. Bo kiedy raz się zerwie tę nić, ziemia stwardnieje i zapomni o swoich dzieciach. Oto dlaczego.

Pomiędzy tym powodem a prawdą, że nigdy się nie ujawni, leżała jednak przepaść większa niż odległość dzieląca go od blasku ognia. Zawsze ilekroć próbował wytłumaczyć się samemu sobie, zostawała ta przepaść, dziura, ciemność, przed którą rozum się cofał, do której nie było sensu wlewać słów. Słowa znikały bez śladu, a przepaść ziała dalej. Jego historia zawsze była historią z dziurą w środku: niewłaściwa historia, wiecznie niewłaściwa.”

„My wszyscy wypadliśmy poza krawędź do kotła historii: ty jeden, podążając za swoim kretyńskim światełkiem, czekając stosownej chwili w sierocińcu (kto by pomyślał, żeby tam mieć kryjówkę?), unikając pokoju i wojny, przyczajony na otwartej przestrzeni, gdzie nikomu się nie śniło szukać, zdołałeś żyć na dawny sposób – dryfowałeś przez czas, przestrzegałeś pór roku, nie próbowałeś zmieniać biegu historii bardziej, niż to robi ziarenko piasku.”

Opis Wydawnictwa: „W RPA trwa wojna domowa. Płoną miasta, kraj patrolują uzbrojone konwoje, wojskowe posterunki pilnują dróg. Michael K., prosty, wycofany ogrodnik, usiłuje przetrwać w rozpadającej się rzeczywistości. Wraz ze schorowaną matką opuszcza miasto i rusza na farmę zapamiętaną z dzieciństwa. Wkrótce jego podróż staje się poszukiwaniem punktów odniesienia w ogarniętym chaosem kraju.

Życie i czasy Michaela K. to historia o poszukiwaniu wolności i niewinności w świecie upadku. Na bezdusznym lądzie, w czasach trwogi i pogardy, Michael, dojrzewając do własnej świadomości, zadaje światu proste pytania oparte na kilku podstawowych zasadach.”

Reklamy