Sándor Márai „Księga ziół” – „Życie ludzkie jest wieczną cyrkulacją nieskończonych nieporozumień. Suma tych nieporozumień to jest dopiero ów barwny, skomplikowany, trwożliwy i doskonały cud, którego rzeczownikiem zbiorowym – człowiek.”

cover-38Sándor Márai „Księga ziół”, Spółdzielnia Wydawnicza Czytelnik, Warszawa 2003.

Sándor Márai jest pisarzem, który skradł moje serce od pierwszego spotkania. Nie potrafię zapomnieć Estery, głównej bohaterki najsłynniejszej książki autora zatytułowanej „Żar”, która pomimo upływu lat nadal niemal jak żywa tkwi w mojej pamięci. W przypadku „Księgi ziół”, która została wydana po raz pierwszy w 1943 roku początkowo podchodziłam z pewną nieufnością, by z czasem docenić podejście autora do poszczególnych zagadnień – nie zawsze podzielałam jego opinie, niemniej jednak z przyjemnością spędziłam czas na czytaniu jej. Czytając „Księgę ziół” warto zwrócić uwagę na czas, w jakim została napisana, a łatwiej będzie nam zrozumieć postawę autora.

„O TYM, JAKI JEST CEL TEJ KSIĄŻKI

Czytelniku, ta książka chciałaby być szczera. Napisał ją człowiek, którego wiedza jest skromna i ograniczona. Ta książka nie chce niczego więcej, niż wszystkie niezliczone książki w czasie zaprzeszłym i przeszłym dokonanym, które pragnęły mówić o losie ludzkim na ziemi. Chciałby ów człowiek opowiedzieć, jak należy mieszkać, jeść, pić, spać; jak chorować i jak zachować zdrowie, jak kochać i jak się nudzić, jak sposobić się na śmierć i jak pogodzić się z życiem. To niewiele, bowiem człowiek w ogóle, a autor tej książki w szczególności, mało wie o sobie i świecie. Ale dostatecznie dużo jak na trud wyznaczony człowiekowi. Bo też i niczego więcej nie możemy się w życiu podjąć.

Zatem ta książka, Czytelniku, będzie szczera i nie będzie mówić o ideach i bohaterach, lecz tylko o tym, co ma związek z człowiekiem. Autor, pisząc tę książkę, nie chce pouczać, lecz sam się uczyć. Chce uczyć się z książek, jakie pisali przed nim mędrcy i wtajemniczeni, chce uczyć się z życia ludzi, na tyle, na ile udało mu się obserwować i zrozumieć, chce uczyć się ze znaków życia, a więc z liter, z człowieczego serca, z traw, a jednocześnie ze znaków na niebie. Bowiem wszystko to razem tworzy ludzki los. Nie jest to książka uczona, lecz taka jak książki, które uczą rzeczy elementarnych. Ten, który ją napisał, nie zna absolutnej prawdy i często myli się w szczegółach. Bo jest człowiekiem. Ale szuka bezwzględnej prawdy i nie wstydzi się, kiedy się myli w szczegółach. Bo jest człowiekiem.

Więc ta książka będzie taka, jak dawne zielniki, które prostymi przykładami pragnęły odpowiedzieć na pytanie, co trzeba robić, gdy kogoś boli serce albo gdy Bóg go opuścił.

A kto to wie lepiej, niech lepiej to powie.”

„O TYM, ŻE CZŁOWIEK CZTERDZIESTOLETNI WIE WSZYSTKO

Powiada Marek Aureliusz, że mężczyzna czterdziestoletni, w którym jarzy się iskra rozumu, przeżył wszystko i wie wszystko, co działo się z ludźmi przed nim i co jeszcze może się z nimi dziać w czasach, jakie nadejdą po jego śmierci.

Szczegóły mogą być rozmaite i odmienne, ale fundamentalne doświadczenie –

wspólne dla każdego ludzkiego życia – w ciągu czterdziestu lat faktycznie staje się udziałem każdego człowieka. Bowiem zaznał namiętności, doświadczył stałości praw natury i wie z całą pewnością, że jest śmiertelny. Więcej nie wiedział ani Cezar, ani Antoniusz, ani Marek Aureliusz, i człowiek w ciągu dziejów nie dowie się więcej o sobie samym i o świecie.

Wszystko inne to już tylko powtarzanie.”