Joe Simpson Dotknięcie pustki – Ujść z życiem to nie przestępstwo.

Joe Simpson cover (114)Dotknięcie pustki, tytuł oryginału Touching the void, Wydawnictwo Stapis, seria Literatura Górska na Świecie.

Nakładem Wydawnictwa Stapis ukazał się również Zew ciszy oraz pierwsza powieść Joe Simpsona, Dźwięk grawitacji.

Nigdy dotąd nie byłem też tak zupełnie sam. To trochę niepokoi, ale jednocześnie mobilizuje. Czuję na plecach dreszcz podniecenia. Nie ma odwrotu. Ta gra wciągnęła mnie bez reszty, nie mogę się z tego wycofać. Co za ironia losu – przybyć tu na spotkanie przygody, po czym – wbrew własnej woli – znaleźć się w pułapce wyzwania trudniejszego niż to, którego się szukało. Przez chwilę, dzięki adrenalinie, jestem przyjemnie podekscytowany, ale to nie pomaga przezwyciężyć osamotnienia, ani nie przybliża jezior, oddalonych o kilometry plątaniny moren. Cała moja ekscytacja znika na widok tego, co mnie czeka.

Joe Simpson to brytyjski alpinista, który podczas wyprawy na Siula Grande w peruwiańskich Andach złamał nogę, jego partner Simon Yates starał się jak mógł by obaj dotarli cało do obozu. Tragedia, która się wydarzyła w 1985 roku odcisnęła się na życiu obu alpinistów i można jedynie współczuć im traumy, cena jaką zapłacili za swoje hobby jest wysoka, znacznie dotkliwsza niż 19 straconych kilogramów. Książka i film równie ciekawe. W książce umieszczono mini słownik, idealny dla niewtajemniczonych w arkana wspinaczki.

Wiele lat temu oglądałam film dokumentalno-fabularny nakręcony na podstawie traumatycznych wspomnień dwójki niezwykłych ludzi, alpinistów którzy w Peru przeżyli przygodę życia, a byli nimi: Joe Simpson i Simon Yates. Później odkryłam książkę Dotknięcie pustki, pomimo iż znałam przebieg wydarzeń z owej wyprawy, z przyjemnością ponownie wróciłam do tego, zakrawającego na cud wydarzenia.

Podziwiam ludzi uprawiających sporty ekstremalne, którzy wiedzą, że to ich wybór i nie szukają winnych, jeśli zdarzy się wypadek. A decyzje, jakie podejmie się będąc w ekstremalnie trudnej sytuacji, nie powinny podlegać ocenie moralnej, tylko dlatego, że uszliśmy z życiem. Joe Simpson napisał: poza wszystkim, co zawdzięczam Simonowi muszę jeszcze podziękować mu za szczerość, z jaką opowiedział mi o swoich przejściach i za to, że pozwolił mi opisać moimi słowami jego tak bardzo osobiste odczucia.

Pamiętam jak rozbawił mnie Jon Krakauer, który twierdził jak to psychicznie zniszczyła go wyprawa na Everest w 1996 roku, do dzisiaj nie pojmuje dlaczego. Każdy ma prawo do swoich lęków nawet po ugryzieniu przez komara, jednak trzeba mieć umiar w pielęgnowaniu ich publicznie, zwłaszcza jeśli samemu spało się w namiocie kiedy rozgrywała się tragedia. Jonowi pozostało za to wiele sił, by odgrzewać kotlety i sączyć jad na innych alpinistów zarabiając na swoim dziele, znaczy swojej wersji. Jak widzę Jona Krakauera wypowiadającego się jako eksperta w himalaizmie, zastanawiam się, jak długo będzie trwać ta komedia. Może kiedyś się przekonam do Jona Krakauera, kto wie. Postawa Jona Krakauera w porównaniu do tej, jaką prezentuje sobą Joe Simpson wypada słabo.

Joe Simpson jest wzorem do naśladowania, himalaistą świadomym ryzyka i konsekwencji, jakie niesie ze sobą wspinaczka wysokogórska. Wielu couch potato szuka winnych, oczekuje od ludzi będących w ekstremalnej sytuacji podejmowania racjonalnych i przemyślanych ruchów/decyzji, jednak w realu tak to nie działa. Joe Simpson po tej wyprawie miał jeszcze kilka dotkliwych wypadków podczas wspinaczki, jednak andyjska przygoda zdaje się być najbardziej medialną. 

Zarówno książka, jak i film są bardzo wciągające, emocjonujące i zapadające głęboko w pamięć. Przeżyć taką przygodę i móc ją opowiedzieć, niewiarygodne, a jednak. Mieć ze sobą wysoko w górach partnera, który będzie starał się walczyć o WAS to skarb.

Jeśli wspinacz musi zwalniać swój naturalny rytm marszu, żeby towarzysz nie został w tyle, ten z kolei zaczyna się męczyć, by dotrzymać kroku.