Maciej Wasielewski Jutro przypłynie królowa, autor tym razem zabierze nas na Pitcarin

coverMaciej Wasielewski Jutro przypłynie królowa, Wołowiec 2013, stron 168, Wydawnictwo Czarne.

Dtrona autora http://maciejwasielewski.blogspot.com/

Strona wyspy w j. angielskim http://www.pitcairn.pn/index.php

O Pitcairn, zapomnianej wysepce, leżącej pomiędzy Australią a Ameryką Południową świat ponownie usłyszał za sprawą procesów o pedofilię i przemoc seksualną. Obywatele Wielkiej Brytanii niepokojeni przez świat na tej maleńkiej wysepce dopuszczali się czynów, na które nieraz brak słów. Maciejowi Wasilewskiemu podstępem udało się dotrzeć na Pitcairn.

Informacje, do jakich udało mu się dotrzeć są wstrząsające, niespotykana zmowa milczenia mieszkańców wyspy w sprawie przemocy seksualnej, pedofilii i relacji między mieszkańcami przeraża, nie było nikogo, kto ochroniłby bezbronne ofiary.

Oprawcę od ofiary, nawet teraz, po latach, można odróżnić po sposobie chodzenia. Oprawcy wloką się ospale, ofiary są zaś jak myszy wpuszczone do labiryntu. Ruchy nerwowe, instynktowne, jakby ktoś mierzył czas. Rozmawiam z dojrzałą kobietą, opowiada o Bucku i Nico. Piersi osłania dłońmi, uda przyciska do siebie. Mówi:
– Kochani Chłopcy. Nie zasłużyli na proces.
Kobiety czują się nikim na Pitcairn. Przyznać się do cierpienia to stwierdzić, że dotąd żyło się w kłamstwie. Wyspiarka:
– Kobiecie pozostaje wstyd. Odwraca się od męża, wychodzi do drugiego pokoju, żeby nie widział. Niezręczne ruchy ciała. Na piersiach pojawiają się czerwone plamki.
Mogłaby uciec do Nowej Zelandii, zacząć wszystko od nowa. Ale jakie życie ją czeka? Bez szkoły, bez zawodu. Byłaby niżej niż Maorysi. Tu jest potomkinią Fletchera, przywódcy buntowników z Bounty.


Niektóre kobiety, nie ma ich wiele, jeśli decydują się na dziecko, opuszczają wyspę. Do niedawna kobiety musiały prosić o pozwolenie na wyjazd. Decydowali: burmistrz, ojciec i ewentualnie mąż. Zawsze mężczyzna. Jeśli któryś wyraził sprzeciw, musiały zostać. Teraz jest inaczej. Oficjalnie kobiety mogą robić, co chcą, ale to jak próbować wypuścić papugę, która urodziła się w klatce.
– Kiedyś było inaczej. Kiedyś baby rodziły jak nioski – wzdycha Atkins.


– Inaczej wyobrażaliśmy sobie życie po procesach – opowiada Wyspiarz; wysuszony, kościsty, zmarszczki na środku czoła. Siedzimy na ganku, pijemy piwo. Nazywają go Judaszem. – Rząd sprowadził policjantów z Nowej Zelandii. Mieli nas chronić. Ale nie minęły trzy miesiące, a jeden z nich zaangażował się w pitcairneńską politykę. Mówił, że gwałciciele to kwiat naszej społeczności. Potem policjantka wdała się w romans ze skazanym. Chłopcy triumfowali, wciąż pozostawali na wolności. Zaczęło się polowanie na Judaszy.

Reklamy