Mario Vargas Llosa „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki”

Szelmostwa-niegrzecznej-dziewczynki_Mario-Vargas-Llosa„Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” Mario  Vargas Llosa Wydawnictwo Znak 2008

Długo opierałam się tej książce i temu panu, za nic nie chciałam tknąć jego książek. Szelmostwa wypełniały półk iw empiku – jestem dla wszystkich:), miałam wrażenie że wszędzie jest jej pełno, że „coś takiego” mnie nie zainteresuje i kropka:)

Zakupiłam na wakacyjny wyjazd trzy pozycje za jednym razem tego autora – Szelmostwa…, Pantaleon i wizytantki i Ciotka Julia i skryba. Oczywiście w ciemno:)

Na wakacje dla Pań się nada, jeśli nie oczekujemy różowej bajeczki ze szczęśliwym zakończeniem. Ładnie wydana – czyta się ją z przyjemnością. Książka wciąga, zaskakuje (do połowy), potem jest do przewidzenia. Jednak przewidywalność nie odbiera przyjemności z czytania Szelmostw…

Opisana jest toksyczna miłość „która nadaje życiu sens, a zarazem bezlitośnie go odbiera„ między niezmiennym Ricardito – „chudopachołkiem” a kobietą – kameleonem Ottilią, towarzyszką Arlettą, Kuriko… Książka dodatkowo dla mnie ciekawa, gdyż postać opisana przez autora przypomina mi pewną bliską przyjaciółkę. Nie była sex bombą, ale faceci szaleli na jej punkcie, gotowi wiele poświęcić dla niej, była silna i przebiegła, wypisz wymaluj Ottilita – chilijeczka – laleczka. Ricardito, peruwiański chłopak zakochał się w Lilly chilijeczce, która wysysała z niego soki dając mu życie, marzenia, emocje, które wypełniały jego życie, ale czy kochałby ją jako ułożoną wierną żonę?
Opisywane sceny miłosne między bohaterami odbiegają od tych z romansów, Ottilia chwilami przypominała mi jedną z bohaterek książki Henriego Millera, która podczas zbliżenia bawiła się melonikiem – taka bywa zazwyczaj niegrzeczna dziewczynka – niewzruszona. Czyżby? O tym trzeba przeczytać.

„- Ostrożnie – ostrzegła. – Nie pomnij mi ubrania.
Rozebrałem ją do naga najostrożniej na świecie, studiując jak obiekty cenne i unikatowe wszystkie sztuki odzieży, jakie miała na sobie, całując z namaszczeniem każdy centymetr skóry, jaki mi się ukazywał, wdychając delikatny, lekko perfumowany aromat płynący z jej ciała. Miała teraz maleńką, prawie niewidoczną bliznę koło pachwiny , ponieważ operowali jej wyrostek, i wzgórek łonowy ciemniejszego koloru. Czułem pożądanie, wzruszenie, czułość, całując jej stopy, jej woniejące pachy, zarys kręgów na plecach, jędrniutkie pośladki, delikatne w dotyku jak aksamit. Długo całowałem drobne piersiątka, szalony ze szczęścia.
– Nie zapomniałeś chyba, co najbardziej lubię, grzeczny chłopczyku? – szepnęła mi wreszcie do ucha. I nie czekając na odpowiedź, ułożyła się na plecach, rozkładając nogi, żebym mógł włożyć między nie głowę, i zasłaniając oczy prawą ręką. Poczułem, że zaczyna odpływać ode mnie, od Russell Hotel, od Londynu, i koncentruje się całym jestestwem, z ową intensywnością, jakiej nie widziałem nigdy u żadnej kobiety, na własnej przyjemności, samotnej, osobistej, egoistycznej, jaką moje usta nauczyły się jej dawać.”

„Zakochiwanie się jest błędem – zawyrokował Salomon Toledano, wtórując mojemu nieżyjącemu przyjacielowi Juanowi Barreto, który podzielał ową filozofię, choć nie ubierał jej w słowa tak kwieciście jak mój kolega. – Kobietę trzeba za włosy i do łóżka. Niech zobaczy przed sobą firmament i gwiazdy. Oto właściwa teoria. Ja nie mogę jej praktykować z powodu mej wątłej postury, helas. Pewnego razu spróbowałem z jednym babsztylem i dostałem w ryj, aż huknęło. Dlatego, wbrew głoszonym tezom, traktuję damy, zwłaszcza lekkich obyczajów, jak królowe.”

” Nawet kino, koncerty, lektura, płyty stanowiły raczej sposób spędzania czasu niż coś, czemu bym się oddawał z entuzjazmem tak jak dawniej. Także z tego powodu miałem pretensje do Kuriko. To przez nią złudzenia, które czynią z życia coś więcej niż sumę rutynowych zachowań, zgasły bezpowrotnie w moim sercu. Chwilami czułem się stary.”

strona autora
http://www.mariovargasllosa.pl/