„Miłość dobrej kobiety ” Alice Munro

milosc-dobrej-kobiety-d-iext23049124Alice Munro „Miłość dobrej kobiety” Wydawnictwo WAB 2013 stron 458

Mój pierwszy raz:)

To mój pierwszy raz kiedy przeczytałam książkę na kindlu, dostałam go w prezencie jak tylko na rynku ukazało się to cudo. Ale bardzo długo musiało czekać na użycie. Jednak i tak wolę tradycyjne książki, choć nie da się ukryć nawet w słońcu świetnie się czytało.  Dziewięć opowiadań, spokojnych, jak ja mówię, mogą zezłościć tego, który oczekuje zakończenia historii – czasami nie ma zakończenia, jakby bohaterki opowiadań były w trakcie, w trakcie swego życia, inne znają cenę swoich wyborów, wszystkie kochały i na swój sposób szukały szczęścia. Choć w domu mam jeszcze kilka książek Munro, nie mogłam się za nie zabrać, pierwsze opowiadania mnie odrzucały i książki lądowały na półce. Ta pojawiła się w odpowiednim momencie.  Wybory jakich dokonują kobiety opisane przez Munro, mogą być naszymi wyborami.

„Kath i Sonje mają na plaży swoje stałe miejsce, ze stertą bali. Wybrały je nie tylko ze względu na to, że dawało schronienie przed pojawiającymi się czasem podmuchami ostrego wiatru – Kath ma maleńkie dziecko – ale też dlatego, że nie chcą być widziane przez kobiety, które codziennie plażują nieopodal. Nazywają je Monicami. Moniki mają po dwoje, troje, czworo dzieci na głowę. Przewodzi im prawdziwa Monica, która kiedy pierwszy raz zobaczyła na plaży Kath, Sonję i niemowlę podeszła do nich i przedstawiła się. Zaprosiła je, żeby dołączyły do dziewczyn.  Poszły za nią, na spółkę taszcząc nosidełko z dzieckiem. Co miały zrobić? Ale od tamtej pory kryją się za balami.  Obozowisko Monic składa się z parasoli plażowych, ręczników, toreb na pieluchy, koszy piknikowych, nadmuchiwanych tratw i wielorybów, zabawek, olejków do opalania, ubrań na zmianę, kapeluszy przeciwsłonecznych, termosów z kawą, papierowych kubków i talerzy oraz przenośnych lodówek, w których Moniki przynoszą przyrządzone własnoręcznie sorbety na patyku. Albo są w zaawansowanej ciąży, albo wyglądają, jakby były w ciąży, bo wszystkie straciły figurę. Co jakiś czas któraś człapie nad wodę i woła po imieniu swoje dzieci, które włażą i spadają z kłód i nadmuchiwanych wielorybów unoszących się na wodzie. Gdzie masz czapeczkę? Gdzieś zapodział piłkę? Ty się już tym długo bawiłeś, teraz kolej na Sandy. Nawet kiedy rozmawiają w swoim gronie, muszą podnosic głos, żeby się przebić przez krzyki i kłótnie dzieci. – W Woodward za cenę mięsa na hamburgery możesz dostać pierwszorzędną mieloną wołowinę. – Smarowałam maścią cynkową, ale to nic nie dało. – A teraz mu się zrobił wrzód w pachwinie. – Nie może być proszek do pieczenia, tylko koniecznie soda. Te kobiety nie są dużo starsze od Kath i Sonje. Ale dotarły do takiego etapu w życiu, który Kathi Sonje napełnia przerażeniem. Całą plażę zmieniają w podium do prezentacji swoich osiągnięć. Ich brzemię, ich hiperaktywna progenitura i nadmiarowe macierzyńskie kilogramy, ich władza potrafią przyćmić wodę lśniącą w słońcu, cudowna zatoczkę, nad którą ze skał wyrastają krzywo cedry i chruściny o czerwonych gałęziach.”