Sandor Marai ” Dziedzictwo Estery”- „Życie zniszczy wszystko”, „Człowiek przez całe życie milczy o czymś, co w jego życiu jest najważniejsze”

Sandor Marai Dziedzictwo Estery, Czytelnik, Warszawa 2008, tytuł oryginału: Eszter hagyateka, przełożył Feliks Netz.

Miniatura z ogromnym ładunkiem emocjonalnym, dojrzała proza ,Sandor Marai w subtelny sposób ukazał życie kobiety, której niemal całe życie upłynęło na pielęgnowaniu monotonii życia, ograniczyła je do egzystencji. Będąc dojrzałą kobietą dowie się o czymś, co mogło na zawsze zmienić jej świat, tyle że dwadzieścia lat temu, czy po latach będzie to miało dla niej znaczenie?

Ja znam rzeczywistość, rozumiesz? – rzeczywistość! spójrz na mnie! To jest rzeczywistość! Spójrz mi w oczy! Jestem stara. Kres życia jak to byłeś łaskawie powiedzieć, z teatralnym zacięciem, wzruszająco. Tak, to jest kres życia, i to ty zrobiłeś wszystko, żeby właśnie tak się skończyło. (…) Czasem myślę, że naprawdę jesteś geniuszem… Geniuszem kłamstwa.

Dwadzieścia lat minęło odkąd Estera ostatni raz widziała Lajosa, mężczyznę który poślubił jej siostrę Vilmę, mężczyznę który rozpalił w niej uczucie, o którym nie sposób zapomnieć nawet w dniach, kiedy życie zaczyna chylić się ku jesieni. Bardzo dziwny karciarz z ciebie, Lajosu … ktoś, kto zamiast kartami gra namiętnościami i ludźmi. Ja byłam jedną z czterech dam w tej grze, powie Estera. Lekkoduch, złodziej i krętacz, który zjawiając się w domu swej szwagierki po tak długim czasie wraz z towarzyszącą mu kobietą, zakłóca spokój domu, w którym monotonne życie toczyło się ospale i niezmiennie, ale było stabilne i spokojne, ale czy takie chciała wieść Estera?

Wizyta Lajosa obudziła w Esterze zwietrzałe wspomnienia, płonne nadzieje, że o to po latach dowie się dlaczego ją porzucono, jednak życie napisało inny, brutalniejszy scenariusz: „Teraz mnie zapyta” – pomyślałam. „Boże, teraz mnie zapyta. O co? Może dlaczego to wszystko się stało? Może, czy to ja byłam tchórzem? Nie, teraz muszę mu powiedzieć!” Głęboko odetchnęłam i spojrzałam na niego, gotowa do odpowiedzi.
– Powiedz mi, Estero – zapytał cicho i poufale – czy na tym domu nie ciąży żadna hipoteka?

Lajosu powie również: nigdy sam nie decydowałem o moich uczynkach. W końcu człowiek odpowiada tylko za to, co planuje, czego chce. Człowiek odpowiada tylko za swoje zamiary… Postępek, a co to takiego? Zawsze samowolny i niespodziewany. Człowiek po prostu stoi sobie i patrzy na to, co się dzieje. Bo to zamiar, zamiar Estero jest grzeszny. A moje zamiary zawsze były czyste – podkreślił z zadowoleniem. – Tak – powiedziałam niepewnie. – Możliwe, że twoje zamiary były czyste. – Ja wiem – zaczął teraz łagodniej, z odrobiną urazy – że nie pasuję do świata. Czego wy ode mnie chcecie? Żebym się zmienił w pięćdziesiątym trzecim roku życia? Dla każdego chciałem tylko dobra. Ale możliwości dobra na ziemi są ograniczone. Życie trzeba upiększać, w przeciwnym razie byłoby nie do zniesienia. (…) Dlatego też Vilmie powiedziałem, że ją kocham. – Dlaczego jej powiedziałeś? – spytałam i znów zdziwiło mnie, jak spokojny i wyważony jest mój głos. – Bo chciała to usłyszeć – powiedział łagodnie. – Całe swoje życie postawiła na jedną kartę: żebym jej to powiedział. Bo ty nie uczyniłaś nic, abym tego nie powiedział.

Lajos doskonale wie czego chce, choć powie o sobie zawsze byłem człowiekiem słabym, kolejny raz usprawiedliwiając swe postępowanie, to jednak trudno nie przyznać mu racji w pewnych sprawach. W Esterze widział uzupełnienie siebie, byłabyś dla mnie tym, czego mi brakowało: charakterem. Widzi się jako moralnego kalekę, są tacy ludzie. Oto ktoś jest idealnym ludzkim tworem, jedynie brak mu ręki lub nogi. Tacy ludzie otrzymują protezy (…) daruj mi to porównanie, ale mogłabyś być dla mnie właśnie taką protezą… Moralną protezą. Nazywa Esterę geniuszem charakteru, (…) ja w kwestiach moralnych jestem głuchoniemy, prawie analfabeta. Odpowiedź Estery jest interesująca, zważywszy na to, iż autorem owej miniatury jest mężczyzna: Lajosu, nie możesz żądać, aby ktoś przez całe życie brał na wychowanie istoty moralnie ułomne. Kobieta nie może być przez całe życie moralną piastunką.


Czy myślałaś o tym – mówił dalej – że największa część naszych uczynków nie jest ani rozumna, ani celowa? Człowiek robi różne rzeczy, nawet wtedy, gdy gdy nie ma z tego ni pożytku, ni wesela. Jeśli spojrzysz wstecz na życie, zauważysz, że wiele z tego, co uczyniłaś, uczyniłaś tylko dlatego, że mogłaś. – To trochę za mądre dla mnie – powiedziałam przygnębiona. – Ależ gdzie tam za mądre. Jedynie niewygodne, Estero. Człowiek pod koniec życia jest straszliwie zmęczony tym wszystkim, co jest celowe i racjonalne. (…) Ty wspominasz o pierścionku, Laci o jakimś wekslu… czego właściwie chcecie? Wszystko to minęło, nie ma tego i nie będzie. Życie zniszczy wszystko. Nie można ustawicznie żyć z ciążącymi na człowieku oskarżeniami. Kto jest tak niewinny, kto jest tak wewnętrznie potężny, jak ty mówisz, żeby miał prawo ścigać innych przez całe życie. Nawet wymiar sprawiedliwości zna coś takiego jak przedawnienie. Tylko wy nie chcecie o tym słyszeć. Nie sądzisz, że jesteś niesprawiedliwy?  – zapytałam ciszej. Możliwe – odparł również trochę ciszej. – Granice! Wewnętrzne granice! A przecież życie nie zna granic. Zrozum to wreszcie.


Ta zawiła kariera nigdy nie przewróciła jej w głowie. Nunu nigdy nie chciała być dla mnie „mateńką” i nigdy nie grała roli ducha opiekuńczego naszej rodziny. Z biegiem lat stawał się coraz bardziej małomówna, trzeźwa, i to tak niemiłosiernie, oschle trzeźwa, jakby już skosztowała wszystkiego z bujnej oferty życia i teraz jest tak rzeczowo obojętna jak mebel. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s