Majgull Axelsson „Dom Augusty” – „Wolność ma swoją cenę, ale da się ją kupić.”

Majgull Axelsson „Dom Augusty”, Wydawnictwo WAB, wydanie II 2008,
przełożyła Katarzyna Tubylewicz.

To już czwarta książka Axelsson, jaką czytam i nadal nie wiem, jak ta baba to robi, że opisywani przez nią bohaterowie są tak ……… realni. 
Odbiór poszczególnych książek zapewne zależy od tego jaki mamy nastrój i czego oczekujemy od autora. Ta książka nie poprawi nastroju tym, którzy wiedzą co to ciężkie dzieciństwo, chyba że mogą się pocieszyć aż tak źle u mnie nie było.

Ubogim swym umysłem w dziedzinie recenzji, pozycję określam jako świetną i chyba najlepszą tej autorki. Axelsson doskonale opisuje brutalną rzeczywistość niekochanych, niedostrzeganych i samotnych dzieci, które potem stają się często nieszczęśliwymi, samotnymi dorosłymi. To opis toksycznych relacji, a może relacja z toksycznego dzieciństwa. Dla jednych może to być ciężka, przytłaczająca pozycja, dla innych wspomnienie własnego życia, dla wypieszczonych przez życie dobrze napisana książka.

Cytaty same powiedzą co to za pozycja.

    „Później tęskniła za tym oddechem. To dlatego zaczęła w soboty chodzić na dyskoteki obok pizzerii. To dlatego siadała w najciemniejszym kącie z rozsuniętymi udami. To dlatego bez słowa szła z każdym, kto złapał ją za rękę, dlatego nie krzyczała, kiedy ktoś zaciągnął ją do toalety i przycisnął do ściany. Przecież ten ktoś chciał ją mieć.”

„Ostatnia myśl sprawia, że Andżelika zapomina, jak ważne jest, aby leżała bez ruchu; zaciska pięść i przykłada ja do ściany. To wystarcza, żeby wszystko zaczęło się od nowa. Za jej plecami wzdycha Kristoffer, obejmuje ją w półśnie i przyciąga do siebie, maca ręką w poszukiwaniu jej piersi i przyciska podbrzusze do jej pupy. Znowu mu stanął! Tej nocy robili to już trzy razy, cała lepi się od jego potu i spermy, ale i tak znowu mu stanął.
Andżelika odruchowo podnosi rękę, żeby chłopaka odepchnąć, ale w ostatniej chwili powstrzymuje się. W jej głowie pojawia się wspomnienie mieszkania matki: widok z okna na surowe budynki fabryki, narzekania Kariny, gorący oddech Bakcyla na jej policzku, zapach jego gniewu i słony smak smarków, które ukradkiem przełykasz, żeby nie zobaczył twojego strachu.
Wolność ma swoją cenę, ale da się ją kupić.
Andżelika odwraca się ponownie do Kristoffera, zamyka oczy i rozkłada nogi.”

Reklamy